Poznajmy najlepsze afrodyzjami

Okazuje się, że ani ambra, ani ekstrakt z hiszpańskiej muchy czy też wydzielina z pokarmowego przewodu kaszalota, a właśnie szafran oraz żeń-szeń koreański okazały się możliwie najlepszymi afrodyzjakami. Okazało się, że są bardzo przydatne w uniesieniach miłosnych. Badania zgodnie wykazały, że żeń-szeń odpowiedzialny jest za podniesienie libido zarówno u kobiet jak i także u mężczyzn. Do tego potencja także nie jest mu obca i pomaga we wszelkich erekcyjnych zaburzeniach, prawie niczym znana Kamagra. Może to być jedyny afrodyzjak naturalny. Jednak na pewno konieczne są badania dalsze tego zagadnienia. Szafran z kolei był testowany na zwierzątkach. U szczurów znacznie zwiększał erekcję i jej częstotliwość. Kliniczne badania wykazały, że u mężczyzn pomocny on może być w erekcyjnych zaburzeniach. Okazuje się, że może działać lepiej od jakże popularnej Viagry, a więc pierwszego leku na impotencję. Libido jest pobudzane przez wiele przypraw. Należą do nich gałka muszkatołowa, goździk, czosnek czy też imbir. Naukowcy jednak podkreślają, że szafran nie ma sobie równych.

 Johimbina – także świetna

Także świetna okazała się johimbina. Jest to alkaloid, który pozyskiwany jest z tak zwanego lekarskiego drzewa, który występuje w Afryce. Dokładniej w Kongo i Kamerunie. Jest ona podawana w kroplach. Podawana na kilka minut przed stosunkiem znacznie zwiększa samo ukrwienie płciowych narządów. Zostało to już potwierdzone przez wiele badań. Jednak ma ona jedną bardzo poważną wadę. Okazuje się, że powoduje uboczne skutki i to bardzo groźne. Do nich z pewnością należą napady epilepsji. W sytuacjach wyjątkowych doprowadzić nawet może do zgonu. Jak widać jest to bardzo ryzykowne.

Szkodliwe działanie wyciągu z muchy hiszpańskiej

Okazuje się, że szkodliwy jest szczególnie wyciąg z muchy hiszpańskiego. Nie jest ona zatem polecana jako afrodyzjak. Zawiera bowiem kantarydynę, a więc substancję, która w chwilach zagrożenia jest wydzielana przez chrząszcze. W dawkach naprawdę mikroskopijnych działa w sposób pobudzający. Do tego również podrażnia nerwowe zakończenia oraz śluzowe błony układu moczowego i płciowego. Powodowa to może erekcje bolesne oraz zapalenia moczowych dróg. Do tego dojść może także zapalenie pokarmowego przewodu. Kantarydyna w dawce między 10, a 30 miligramów dla człowieka może się okazać dawką śmiertelną.

Kolejne afrodyzjaki

Ecstasy, a więc MDMA znacznie zwiększa wrażliwość u nas na dotyk. Jak łatwo się domyśleć znacznie to poprawia seksualne doznania. Jednak z drugiej strony zaburza u mężczyzn erekcje. Do tego działa w sposób opóźniający przeżywanie orgazmu. Jest on także zmniejszony. Szczególnie dotyczy to sytuacji, w której zażywana jest razem z alkoholem. Sam alkohol pomoże nam się pozbyć wielu zahamować, ale zmniejsza jednak u mężczyzn potencję. Mówi się nawet, że alkohol jest w stanie zwiększyć pożądanie, ale znacznie skraca wykonanie. Kolejne afrodyzjaki to ostrygi. Zawierają one bardzo dużo cynku. Pobudza to u mężczyzn wytwarzanie się nasienia. Co więcej zawierają również aminokwas NMDA, który zwiększa występowanie w organizmie hormonu jakim jest testosteron. W czekoladzie z kolei znajduje się fenyloetyloamina, która w naszym mózgu psychoaktywnie może działać. Wręcz jako neuroprzekaźnik. Jest ona jednak w żołądku metabolizowana i dociera w niewielkiej ilości do mózgu. Żadne inne badania nie wykazały, że może ona zwiększyć seksualny popęd. Nie ma do tego także potwierdzenia, że korzeń maca, który jest nazywany Viagrą od Inków poprawia u mężczyzn erekcję. Jeśli zwiększy korzeń maca ukrwienie płciowych narządów, to na identycznej zasadzie jak wiele innych odżywczych składników oraz suplement ów. Na erekcyjne zaburzenia co ciekawe cierpi pięćdziesiąt procent mężczyzn, którzy chorują na cukrzycę oraz czterdzieści cztery procent mężczyzn mających tętnicze nadciśnienie krwi. Jak widać mamy duży wybór afrodyzjaków, ale najlepszy jest żeń-szeń i szafran.

Czytaj więcej na https://viagra.edu.pl/